W swoim tempie

» Napisany przez Maj 20, 2017 w Blog

W swoim tempie

Znam to z wędrówek…najtrudniejsze jest pierwsze podejście pod górę: zadyszka, uczucie ,że masz dość i myśl tłukąca się z tylu (lub przodu głowy;-) Jak wyobrażasz sobie następne 8godz. czy 15km jak na starcie wymiękasz…????

Czasem i ostatnie podejście da nieźle popalić jak na wejście na Lubań, gdy po 8 godz. marszu Pasmem Lubania ostre podejście w kilku odcinkach. Co dojdziesz do horyzontu, to jawi się następna część ,a gdy już pokonasz granicę bólu -i nie wierzysz, że może być płasko-pojawia się szczyt.

Chwila odpoczynku, zachwytu i trzeba schodzić ,aby dotrzeć na nocleg, który czasem trzeba dopiero znaleźć. Zejście bywa jeszcze trudniejsze, łydki pulsują…ale grawitacja niesie. Masz wrażenie, że prawie płyniesz na nogach z waty.

Gdy mijają cię ludzie, lub Ty mijasz ich to całkiem normalne, każdy ma swój cel, czasem szlaki się krzyżują ,czasem kawałek idziemy z kimś razem. Nikt się nie ściga. Każdy w swoim tempie z odpoczynkiem i posiłkiem kiedy tego potrzebuje…każdy doświadcza swojej drogi i ma tą oczywista pewność , że dojdzie wcześniej czy później tam gdzie zamierzał (przecież wcześniej wyznaczył trasę, sprawdził mapę,czasy przejścia ,dodał zapas ) czy to ubłocony,czy spocony,czy mokry czy wszystko razem…

Dla tych zapachów lasu, smaku poziomek, jagód ,”kapusty zajęczej”

czy wody ze strugi ,widoków, przedziwnych tworów natury, czucia powietrza w płucach, rozgrzanych własnych mięśni, i tętniącej krwi których doświadczasz sam dla siebie , na własny nikomu niepotrzebny użytek.

Wystarczająco wiele razy wybierałam się na górskie wycieczki aby mieć zupełna pewność, że kryzys pierwszego podejścia po prostu jest elementem tej przygody.

Należy zwolnić tempo, pozwolić organizmowi dostosować się do większego wysiłku. Patrzenie z perspektywy pierwszego podejścia i oczekiwanie że tak już będzie cały czas : dyskomfort,  ból odczucie  mozołu itp. jest fałszywe. Na szczęście dowiadujemy się o tym dość wcześnie(30-60min) i raczej nie mamy możliwości rezygnacji( przecież jest rano,dopiero przyjechaliśmy i co innego mamy robić) tylko kontynuujemy wspinaczkę, czy marsz…

Życie też jest taką wędrówka, tylko uparliśmy się , że ma przebiegać  grupowo pod sznurek w jedyny słuszny sposób, dostatecznie płasko aby było wygodnie…bo jak nie ,to mamy poczucie ,że coś z nami ”nie tak” .Tak jakby odpowiednia ”forma ”była wyznacznikiem….hm szczęścia???

Złapałam się na tym myśleniu, gdy po raz któryś nie nadążałam z przerabianiem jakiegoś kursu  on-line czy realizowania ”wyzwania”. Poczucie niemocy,niemożności, pustki ,frustracji i całego kłębowiska co się dzieje? kilka razy mocno mnie dopadły na tyle, że przestałam robić inne ważne dla mnie rzeczy.Przyjrzałam się bliżej temu zjawisku.

Odkrycie było banalne…

Kochana, o ile ponad 20lat nie miałaś żadnych dotkliwych problemów z funkcjonowaniem własnego umysłu i żadnych dziecięcych rozpraszaczy , to teraz jest z goła inaczej. Po prostu oczekujesz takiej formy intelektualnej jaka miałaś w szkole, gdy depresja sezonowa trwała 3-4tyg. w czasie luzu świąteczno-noworocznego.

Zamiast rezygnować i czuć się ”wybrakowaną” należy spojrzeć na ”kondycje i własną formę” intelektualną i emocjonalną.

Zmaganie z brakiem koncentracji, trudnością z pamięcią, huśtawka emocjonalną (zmiany nasłonecznienia i pogody), fizyczna słabością (antybiotyki, ból opłucnej), zmęczeniem i wyczerpaniem ma swoje konsekwencje .

Moje”pierwsze podejście” po prostu dłużej potrwa. Dojdę później, pewnie spotkam innych ludzi, zobaczę inne widoki , ale nadal mogę iść tam gdzie sobie wyznaczyłam, z nikim się nie ścigając. Smakując swoja drogę, nawet jeśli nikt mi nie towarzyszy.

Uważność na siebie i akceptujące, pełne życzliwości podejście do siebie daje te cuda wewnętrznej mądrości i zrozumienia…

 

4 komentarze

  1. Pięknie opisane chwile wchodzenia na górę. Przypominam sobie moją wędrówkę na Giewont. Byłam wykończona, ale też przeszczęśliwa. Udało mi się, mogłam napawać się widokiem, pokonałam nogi z waty przy lęku wysokości. Piękne uczucia, do ciągłej kontemplacji 🙂

    • Dziękuję 🙂

  2. Bardzo, bardzo mądry wpis. Tego własnie nam wszystkim potrzeba – otwarcia się na swoje własne tempo, zaakceptowania go i dania sobie prawa do tego, by nim iść. Czego życzę na wszelkich życiowych wędrówkach. 🙂

    • Dziękuję!!!!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*