W końcu to usłyszałam!!!

» Napisany przez Cze 13, 2017 w Blog

W końcu to usłyszałam!!!

Zwykła rozmowa z cyklu ”co słychać” z jedną z moich krewnych trochę o pogodzie i jej szybkich zmianach trochę o pracy, bo tam nie ma klimatyzacji, a od maszyn gorąco…i nagle pada ”…nie ma co narzekać, przecież najważniejsza jest praca”.

Co do pierwszego ”nie ma co narzekać”- zgadzam się w 100% ,trzeba działać, szukać rozwiązań. Zwykle zaczynamy narzekać, gdy nasze potrzeby nie są zaspokajane…tyle.

Druga część zadania ”przecież najważniejsza jest praca…” zazwyczaj wzbudzało we mnie bliżej nieokreślone ni to poczucie winy, ni to poczucie niemożności  sprostania czyimś wymaganiom. Jakoś zawsze działało stresująco.

Słyszałam to wielokrotnie od wielu lat przy różnych okazjach i okolicznościach, prawie jak prawdę objawioną.

Pierwszy raz usłyszałam to we właściwy sposób– to tej osoby głębokie przekonanie ”że najważniejsza jest praca…” dla pracy warto znosić niewygody, tym się kieruje,  przez ten pryzmat postrzega innych ,to jej filtr rzeczywistości. Jej, nie mój i mój nie musi być!!!

Doświadczyłam niesamowitej ulgi, ale nawet nie zdawałam sobie sprawy jak głęboko było zaszczepione we mnie, to ”najważniejsza jest praca” i presja aby ona była i strach i stres, gdy jej nie było…

Wszystko odpuszczało i poczułam się OK. tak w całej pełni, bo ”najważniejsza jest praca …”-już mnie nie dotyczyło. Jednocześnie w pełni mogłam zaakceptować, że dla niej i pewnie wielu-tak ,jest najważniejsza.

Łał teraz dopiero zrozumiałam jak ważne jest aby mówić –dla mnie najważniejsza jest…. w tym konkretnym momencie, czy na tym etapie życia ,w tych konkretnych okolicznościach. To moja mapa życia, Ty masz swoją…bez narzucania co musi być najważniejsze,bo nie musi…

Ona ma prawo do swoich priorytetów i przekonań, a ja do swoich.

To co dobre dla niej -mnie zupełnie nie służy i prawdopodobnie odwrotnie podobnie…

Dla mnie na teraz najważniejsze jest zadbać o swoje zdrowie- w tym dobre samopoczucie w mądry sposób, tak aby było na odpowiednio wysokim poziomie. Bez tego dla mnie ani rusz dalej.

Czy Ciebie też męczą czyjeś ”najważniejsze jest..” ?

Zauważ je, i zobacz swoje 😉

Miło, mi będzie jeśli podzielisz się obserwacjami w komentarzu.

 

2 komentarze

  1. doskonale rozumiem Twoje wrażenia i odkrycia z tej rozmowy. Miałam kiedyś podobne odkrycie dotyczące… emocji. Ktoś wpadł na spotkanie wściekły niczym osa (delikatnie mówiąc) a ja akurat miałam nastrój szampański. Totalnie różne humory. I nagle do mnie dotarło że wścieklica tego człowieka jest jego a nie moja. I nie muszę się dać „zarazić” jego nastrojem. Dla mnie było to duże odkrycie 🙂

    • Dziëkuję za komentarz. Nie poddawanie się cudzym emocjom to wyzwanie…aby bardziej czuć siebie niż innych.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*