Podróże Guliwera czy Kingsize ,autoempatia i olej w silniku…

» Napisany przez Lip 28, 2017 w Blog

Podróże Guliwera czy Kingsize ,autoempatia i olej w silniku…

Wolałabym tego nie przeżywać, jakaś część mnie uparcie twierdzi ze mam wybór. Bo w środku lata poranki jak w środku zimy. Otwieram oczy i nie wiem co za dzień, czuję presję, spięcie w ciele…myśli  że coś powinnam, coś jest ważne…  jakieś odpryski wielu zdarzeń, emocji bombardują mój umysł.

Sen jakiś mocno wyraźny z emocjami ucieczki, porażki taki po którym nie możesz odpocząć, a śni się nawet na jawie i trudno otrząsnąć się z tych sennych emocji.

Nie można poskładać myśli , podjąć jakiejś decyzji. Nie wiadomo co zrobić aby zmienić ten stan, przecież jeszcze  wieczorem wszystko było ok. były jakieś plany na dziś. Ach pamiętam ….,nie to dziś raczej niewykonalne-nie w tym stanie.

To chyba trzeba zacząć wdrażać plan jak zimą.Sprawdzam system- opcja ”przyszłość”-nie istnieje, ”tu i teraz ”-boleśnie nie do wytrzymania , sprawdzam ”przeszłość”- tak od kilku dni trudne poranki, spadek apetytu -właściwie trudność z podejmowaniem decyzji co zjeść, co ugotować, trudność z pójściem się umyć tak na 5 (w skali1-10). Już wiem co to znaczy- stan depresyjny.

Wiem, że z niego zawsze wychodziłam ale ”tu i teraz ” jest przerażające, bez wyjścia, bez pomysłu. Sen odpada -jest jeszcze gorzej. Jejku, a co zima działało?

A… wyprostować się w łóżku, otworzyć ramiona jak w ”wojowniku”, a stopę jednej nogi oprzeć na wysokości kolana od wewnętrznej strony drugiej nogi- jak w ”drzewo” ale na leżąco , powoli oddychać …gdy lęk opadnie wstać, zrobić sobie coś do picia, odpuścić plany, zająć się sobą …

Tak trudno zrobić coś miłego dla siebie w tym stanie…plan z wczoraj z lista zadań wyświetla się na tablicy umysłu z sugestia nie znoszącą sprzeciwu TERAZ, NATYCHMIAST- bo inaczej NIC SIĘ NIE UDA…

Już potrafię zaakceptować ”nic się nie uda”. JESTEM, CZUJĘ ŻE JESTEM -chcę być dla siebie.

Chcę być dla siebie dobra, bez  listy rzeczy do zrobienia. Naprawdę? Nie wiem jak to zrobić…, nie wiem jak się sobą zaopiekować gdy coś takiego mi się przydarza…Chciałabym poczuć jakieś ciepłe uczucie do samej siebie-ale nic nie działa…Mogę ze sobą pobyć…już i tak nic się nie liczy…robienie na siłę tylko pogarsza…

Cudowna autoempatia, zwykłe nie odrzucanie siebie w potrzebie działa cuda, mogę się sobą zająć, mogę być dla siebie najpierw…

Tu i teraz jest znośniejsze. To umyję kubek, właściwie mogę umyć też te sztućce…umyte…ten garnek też …o już czysto…no to zlew wyszoruję…błyszczy…ale pięknie…dobra robota …coś bym zjadła…i przędzie się ta nić dnia od drobiazgu do drobiazgu nie wymuszona…i wszystko co było ważne jest zrobione ale inaczej…w innej kolejności o innej godzinie niż zakładał plan z wczoraj.

Brak elastyczności, trudności  z akceptacja zmian -to też objaw spadku nastroju, nie muszę się złościć że występuje…to jak drapanie w gardle przy infekcji-po prostu jest, jest nieprzyjemne, przeszkadza. Potem przechodzi– nie wiadomo jak…no ja już wiem- pokonując trudności lecz nie siłowo, doceniając swój wysiłek.

scena z filmu Kingsize ze strony http://bornintheprl.pl/relikt/9320/

Czy jutro znów obudzę się w krainie Olbrzymów z Podroży Guliwera, gdzie WSZYSTKO jest ZA DUŻE, ZA TRUDNE …nie wiem.

Byłam i wróciłam. To jak test zanurzeniowy dla łodzi podwodnej- czy spawy wytrzymają? Czy pod wpływem krytyki, samokrytyki społecznych oczekiwań puszczą wszystkie grodzie…czy akceptacja siebie, miłość do siebie takiego jakim się jest będzie mocniejsza?

Wiem, że gwałtowne i częste zmiany pogody, mogą wywołać objawy depresji sezonowej tak jak światło stroboskopowe napad padaczki- dla osób z nią się zmagających.

Te kilka godzin słońca i cudownej pogody potrafią tak rozpędzić oczekiwania, że zupełnie  zapomina się, że najpierw trzeba uzupełnić braki tych ciemnych, ponurych dni czy godzin. Chciałoby się już zaraz nadgonić, skorzystać, złapać…oczywiście nieświadomie-to autopilot.

No przecież jest pięknie, słońce- więc o co chodzi??? Tu i teraz jest wszystko co Ci potrzeba-wiec czemu nie działa, coś jest nie w porządku ( z Tobą nie w porządku z narastającym zabarwieniem poczucia winy).

No tak, ale rządzi układ limbiczny( podświadomość, gwałtowne teraz negatywne emocje) ,a kora czołowa (planowanie, rozumowanie, hamowanie lub wzmacnianie bodźców,elastyczność w wyborze rozwiązań) jeszcze nie ogarnia i nie potrafi zawiadywać sytuacją zalewana intensywnymi emocjami.

Budowany nawyk kontaktowania się ze sobą, zwracania uwagi na swoje ciało, swój oddech, samopoczucie, swoje potrzeby daje tą pauzę potrzebną korze czołowej aby zebrać informacje i ogarnąć sytuację oraz uciszyć układ limbiczny z jego alarmem.

Ten nawyk buduje postawę empatyczną wobec siebie. Autoempatia to jak olej podawany do silnika aby się nie zatarł. Jesteśmy jako ludzie różnimy się naszą konstrukcją psychiczną, temperamentem., funkcjonowaniem naszych układów nerwowych-  jak silniki budową. Czterosuw potrzebuje ok.1 litra na 1tys.km , a dwusuw 1 litra na 25-30l benzyny . Jednym i drugim można pojechać daleko …ale jeden potrzebuje  więcej oleju od drugiego…

Czy Twój zbiornik na olej autoempatii jest napełniony do górnej kreski, do dolnej, a może już zapomniałaś o nim …bo przecież wszystko dobrze jeździ.

Sprawdź przy najbliższej trudności- czy zwracasz uwagę na siebie, jak traktujesz siebie w obliczu trudności, czy zauważasz i zaspokajasz swoje potrzeby?

Zostaw ślad w komentarzu , jeśli ten wpis jest dla Ciebie wartościowy. Jeśli z czymś się zmagasz, a nie znalazłaś tu odpowiedzi- NIE USTAWAJ W POSZUKIWANIACH.

Zachęcam do wejścia na mój fp na Fc ”w dobrym nastroju” publikuje tam przydatną wiedzę i inspiracje z rożnych źródeł. Możesz też wysłać mi wiadomość korzystając z ”wyślij wiadomość” na moim fp w dobrym nastroju  lub napisać w polu komentarz z tytułem prywatne/nie do publikacji .

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*