Oswoić chaos

» Napisany przez Lis 22, 2017 w Blog

Oswoić chaos

Lubimy mieć wszystko poukładane, wiedzieć co i w jakiej kolejności się wydarzy. Wszak po to robimy plany aby zrobić coś z głową i miało tzw. ręce i nogi. Wszystko pięknie dopóki wszystko zależy od nas i mamy na to realny i 100% wpływ.

Rzeczywistość jest jednak często bardziej złożona niż nam się to pierwotnie wydawało. Wszak żyjemy na wirującej planecie i odbywamy naszą kosmiczna podróż wokół Słońca na statku kosmicznym Ziemia.

Codziennie stąpamy po stałym lądzie, choć on de facto wciąż jest w ruchu. Nasze złudzenie stałości i przewidywalności czyni nas bezbronnymi wobec gwałtownych zmian lub nawet zupełnie małych niejako normalnych.

Od ponad 15 lat chodziłam do jednej dentystki. Kilka lat temu zdałam sobie sprawę , że nawet nie znam już innych dentystów. I ten fakt budził mój niepokój, ba nie wyobrażałam sobie gdzie indziej mogłabym chodzić.Ten fakt  bynajmniej nie skłonił do szukania innego dentysty. Cała moja rodzina korzystała i była zadowolona z tej jednej. Gdy zmieniła adres gabinetu, potem nie dostała kontraktu z NFZ  powoli stało się jasne, że leczenie prywatne 3 trójki dzieci to zbyt duży wydatek i trzeba znaleźć inną opcję.

Wybór poszedł lepiej ,bo miesiąc wcześniej stanęłam przed podobnym wyborem ortodonty. Ta w naszym mieście z której usług korzystali nasi dwaj synowie nie dostała kontraktu. Dowiedziałam się gdzie i jak szukać. W jednym gabinecie  dowiedziałam się ,że  zamiast kilkuletnich kolejek w naszym mieście mogę skorzystać z wizyty już za 1,5 miesiąca w mieście oddalonego o 2 godz. jazdy pociągiem.Moja dusza podróżnika i wędrowca od razu wyczuła przygodę. Zadzwoniłam ,umówiłam i gdy odłożyłam słuchawkę zorientowałam się , że właśnie umówiłam wizytę na 6.12. Kurcze Mikołaj! Zaraz jednak przyszła refleksja.  Nasza córka jeszcze nie była w tym mieście. Czy to nie wspaniałe, że możemy sobie zrobić wycieczkę pociągiem? Zobaczyć inne miasto . Mieć dodatkowy prezent mikołajkowy.

Wybór dentysty poszedł łatwo, choć telefonów zrobiłam sporo. Wielu bowiem gabinetom fundusz nie przyznał umów. To mnie utwierdziło w myśleniu, że tak po prostu jest i trzeba szukać i działać dalej.  Umówiłam 3 wizyty w różnych gabinetach. Syn był testerem jako najbardziej potrzebujący. Po pierwszym niewypale zostały dwa i udało się zorganizować leczenie w obu, dzięki temu leczenie krócej trwa. Co ciekawe w obu gabinetach akurat trafiły się wolne terminy do dentystów mężczyzn , którzy niezależnie od siebie to samo rzeczowo i konkretnie potrafili przekazać i zmotywować syna do regularnego dbania o zęby.

W tym przypadku zmiana była bardzo potrzebna i się zadziała i wyszła na dobre.

Bywają jednak takie sytuacje, które zwyczajnie nas przerastają, niespodziewana choroba w napiętym grafiku planów, trudny emocjonalnie czas któregoś z domowników, sytuacje w pracy gdzie bywamy pionkami a zbieramy jak byśmy stworzyli  wszystkie okoliczności itp.

Pojawia się chaos emocjonalny, dołącza chaos myśli, za nim nadchodzi chaos decyzyjny i mamy Operację Chaos. I takie poczucie wiem, że nic nie wiem.

Bywa, że cokolwiek zrobimy towarzyszy nam dojmujące uczucie, że cokolwiek byśmy nie zrobili będzie źle lub jeszcze gorzej. Gdy się za coś zabieramy , to mamy uczucie, że to bez sensu, że powinniśmy zacząć robić coś innego. Za uczuciem idzie lawina myśli to uzasadniających. Nawet jak zmienimy czynność uczucie i myśli zostają, zmienia się tylko ich obiekt.  Wyobraźnie pracuje na najwyższych obrotach wymyślając coraz gorsze scenariusze w tym wątki co okropnego i kto o nas pomyśli, powie i jak źle nas potraktuje.

Znasz to?

A zapomniałam jeszcze zegarek i kalendarz przyśpiesza tak, że człowiek tchu nie może złapać.

Każdy od czasu do czasu przeżywa podobne sytuacje. To co kluczowe to nauczyć się akceptować ten stan emocjonalnego chaosu. To tylko nasze emocjonalne przeżycie. Nasz subiektywny odbiór rzeczywistości. Nasz reakcja na informacje zbyt dużych dla nas zmian. Możemy ją oswoić. Nauczyć się siebie, że tak to przeżywamy ,tak wygląda, tak czujemy gdy zdarzają się takie rzeczy.

Żyjemy na wirującej karuzeli pędzącego życia. Od czasu do czasu każdy wypada i wtedy dopiero widzi ,że się zatacza ,że nie może odnaleźć kierunku, drogi, sensu. Na karuzeli tego nie czuł. Poruszał się z jej rytmem.

Zmiany prędkości bywają dotkliwie odczuwane. Są jednak również naszym doznaniem.

To nasze odczucie, jedne z wielu na bogatej palecie doznań.

Możemy je uznać za swoje. Oswojone nie jest straszne.

Oswajam chaos, oswajam spadki nastroju, oswajam depresję.

Inni tresują tygrysy…

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*