Blog

O deszczowym dniu,badaniu krwi i wierze w ludzi

»Napisany przez Lip 18, 2017 w Blog

O deszczowym dniu,badaniu krwi i wierze w ludzi

Polskie lato nie rozpieszcza, nawet jest dość ekstremalne- to była trzeźwa myśl po godzinie zmagania się ze spadkiem nastroju i orientowaniu się, że to czego doświadczam -to właśnie spadek nastroju…No bo, żeby nie wiedzieć co można na siebie włożyć w taką pogodę? A co to pierwszy raz deszcz pada i jest zimno? I żeby nie wiedzieć od czego zacząć, gdy tyle dookoła i nie ważne od czego się zacznie- ważne by zacząć? I to poczucie, że jeszcze wieczorem wszystko było O.K., a rano jakaś tragedia…chociaż nic zupełnie nic się nie wydarzyło przez noc…Ach i jeszcze te ”budujące myśli” odnośnie przyszłości- ”skoro latem się nie da, to w ogóle …” Gdy już załapałam, że to tak dobrze mi znany prozaiczny ”spadek...

Czytaj więcej...

Dostałam czekoladowy tort…

»Napisany przez Lip 8, 2017 w Blog

Dostałam czekoladowy tort…

Wczoraj dostałam czekoladowy tort i życzenia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale tort i życzenia były urodzinowe… Też nie byłoby w tym nic dziwnego, ale ja mam urodziny w grudniu, a mamy lipiec. Nie, nikt mi nie zrobił głupiego kawału…nikomu się też nic nie pomyliło. No może tylko zapomniało, ale zapomniało nie komu innemu -tylko MNIE ! Życzenia były prawdziwe, tort wirtualny…ale cieszył jak prawdziwy!!! Na wszystkie imprezy urodzinowe moich domowników to ja piekę torty- ja miło go dostać!!!  Jeszcze w ulubionym smaku-czekoladowym…nawet nie muszę go jeść, by czuć jego smak…i cieszyć się nim. To naprawdę niesamowite, że nasz mózg, umysł daje nam możliwość taaakich doświadczeń!!! Jak niesamowicie przeczytać życzenia  i poczuć tą...

Czytaj więcej...

Kilka słów o zmianie i o przekonaniach

»Napisany przez Lip 2, 2017 w Blog

Kilka słów o zmianie i o przekonaniach

Ostatnio byłam w szpitalu na badaniach diagnostycznych (te trochę płynu w płucu, które nie poddaje się antybiotykom, sterydom i tak utrudnia mi życie -co jakiś czas ból i wciąż osłabienie i zadyszka po lekkim nawet wysiłku miało być głębiej przebadane) i pierwsze co mnie zdziwiło- to moja waga. Ostatnio dawno się nie ważyłam, a tu wynik jak w czasie moich zaawansowanych ciąży -tylko tu nic się nie urodzi. A może jednak? Kilka tygodni temu, gdy nastały cieple dni i chciałam pomalować sobie paznokcie u nóg ze zdziwieniem i niezadowoleniem stwierdziłam, że siedząc  w łóżku -nie dam rady tego zrobić, przeszkadzał mi mój brzuch. Pojawiło się niezadowolenie i trochę frustracji. Na paznokcie znalazłam sposób -wystarczyło usiąść na krześle i na drugim oprzeć stopy....

Czytaj więcej...

W końcu to usłyszałam!!!

»Napisany przez Cze 13, 2017 w Blog

W końcu to usłyszałam!!!

Zwykła rozmowa z cyklu ”co słychać” z jedną z moich krewnych trochę o pogodzie i jej szybkich zmianach trochę o pracy, bo tam nie ma klimatyzacji, a od maszyn gorąco…i nagle pada ”…nie ma co narzekać, przecież najważniejsza jest praca”. Co do pierwszego ”nie ma co narzekać”- zgadzam się w 100% ,trzeba działać, szukać rozwiązań. Zwykle zaczynamy narzekać, gdy nasze potrzeby nie są zaspokajane…tyle. Druga część zadania ”przecież najważniejsza jest praca…” zazwyczaj wzbudzało we mnie bliżej nieokreślone ni to poczucie winy, ni to poczucie niemożności  sprostania czyimś wymaganiom. Jakoś zawsze działało stresująco. Słyszałam to wielokrotnie od wielu lat przy różnych okazjach i okolicznościach,...

Czytaj więcej...

Bluetooth emocjonalny

»Napisany przez Cze 2, 2017 w Blog

Bluetooth emocjonalny

Poranna gonitwa :któryś z synów czegoś nie zrobił, drugi się złości, młodsza upiera się na strój na zupełnie inną pogodę niż za oknem, jeszcze mąż nie zaniósł do biura ważnego dokumentu i z rozbrajającą szczerością informuje mnie, że miał  inne ważniejsze rzeczy na głowie niż wakacje dzieci… Gdy już wszyscy wychodzą do szkoły, pracy i zostaje tylko najmłodsza z fochem nieprzekonana demonstracyjnie ubiera z niechęcią ”coś na co dzisiaj nie ma ochoty…”- zastanawiam się gdzie się podział ten mój poranny spokój, radosne planowanie i oczekiwanie co fajnego przyniesie dzień… Czuję całą sobą ten gniew,niewrażliwość, złość, niezadowolenie-nie moje. Moje jest tylko zdziwienie, że te wszystkie uczucia bez mojej woli zawładnęły mną. Zrobiło się...

Czytaj więcej...

W swoim tempie

»Napisany przez Maj 20, 2017 w Blog

W swoim tempie

Znam to z wędrówek…najtrudniejsze jest pierwsze podejście pod górę: zadyszka, uczucie ,że masz dość i myśl tłukąca się z tylu (lub przodu głowy;-) Jak wyobrażasz sobie następne 8godz. czy 15km jak na starcie wymiękasz…???? Czasem i ostatnie podejście da nieźle popalić jak na wejście na Lubań, gdy po 8 godz. marszu Pasmem Lubania ostre podejście w kilku odcinkach. Co dojdziesz do horyzontu, to jawi się następna część ,a gdy już pokonasz granicę bólu -i nie wierzysz, że może być płasko-pojawia się szczyt. Chwila odpoczynku, zachwytu i trzeba schodzić ,aby dotrzeć na nocleg, który czasem trzeba dopiero znaleźć. Zejście bywa jeszcze trudniejsze, łydki pulsują…ale grawitacja niesie. Masz wrażenie, że prawie płyniesz na nogach z waty. Gdy mijają cię...

Czytaj więcej...